Wielkanoc tuż, tuż…wiosna już jest, czego nam trzeba więcej ? Mam tylko jedną myśl…świątecznej szynki nie ma. Ale za chwilę nadrobimy zaległości i zrobimy pyszną szynkę.

Zaczniemy od zakupu szynki wieprzowej. Jak Wam się trafi ładny kawałek , tak zwanej kulki , to super. Ona do pieczenia jest najlepsza. Jeżeli zwykła szynka w pasku, to tez dobrze. Chodzi o to , żeby była świeża i nie za bardzo tłusta. Jak już szynkę zakupimy, to wkładamy ją do solanki. Najlepiej w glinianym naczyniu. Ja wykorzystuje duży słój w którym robię w lecie ogórki małosolne. Jest idealny. Wkładam do niego szynkę i sól. Na kilogram szynki daje 4 łyżki stołowe soli. Parę ziarenek ziela angielskiego i liść laurowy . Zalewam to letnią wodą, tak by zakryła mięso. Przykrywam pokrywką i tak ułożona szynka ląduję na balkon na 3 dni. Mróz jej nie straszny, wiatr jej nie straszny, słońce też jej nie wystraszy.

Po 3 dniach wyjmuję szynkę z solanki. Można  upiec ją bezpośrednio po wyjęciu. Ja dodaję zioła, czyli tymianek i oregano. Obsypuję tez obficie granulowanym czosnkiem i pieprzem. Piekę w rękawie do pieczenia około 1 i ½ godziny w temperaturze  160 stopni. Po upieczeniu zostawiam w tym rękawie na około godzinę w zamkniętym piekarniku. No i wiosna jest, Wielkanoc prawie jest, szynka jest.