Wyższe uczelnie zmieniają zasady rekrutacji kandydatów. Z jednej strony ograniczają przyjęcia, z drugiej najlepszym oferują dodatkowe stypendia. Niektóre uczelnie mówią nawet o 4 tys. zł.

Nie idą na ilość, ale starają się zachęcić najlepszych do wyboru właśnie ich szkoły. Ta zmiana podejścia jest efektem działań Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Resort zmienił bowiem rozporządzenie w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych (Dz.U.poz.2016). Nowela, która obowiązuje od początku tego roku kalendarzowego odwróciła obowiązujący dotychczas model, zgodnie z którym im więcej uczelnia miała studentów, tym większe mogła dostać dotacje. Taki system prowadził do przyjmowania na studia praktycznie każdego, kto miał maturę.

Teraz szkoła, w której jest więcej niż 13 studentów przypadających na jednego nauczyciela akademickiego, musi się liczyć ze zmniejszeniem dotacji. Aby się dostosować do nowych wymogów, uczelnie przede wszystkim zmniejszyły limity miejsc. Np. Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach na rok akademicki 2017/2018 przyjmie ok. 30 proc. mniej osób. Politechnika Białostocka przygotowała 1,9 tys. miejsc dla nowych studentów, podczas gdy w ub. roku było ich 2,5 tys.

Szkoły wyższe podczas tegorocznej rekrutacji będą chciały przyciągnąć najlepszych maturzystów, bo MNiSW wprowadziło nowy rodzaj dotacji dla uczelni - za najlepszych przyjętych maturzystów. W przyszłym roku resort zamierza przeznaczyć na ten cel 100 mln zł. Rektorzy już zastanawiają się, jak skutecznie ściągnąć do siebie wybitnych słuchaczy.  Możliwe, że najsilniejszym magnesem będą właśnie specjalne stypendia.