Blady strach padł na przedstawicieli niektórych największych firm i korporacji, które działają w Polsce. Najnowszy pomysł Ministerstwa Finansów zakłada ujawnianie opinii publicznej danych finansowych i wysokości podatków, które płaci 4,5 tys. największych firm w Polsce. Ministerstwo mówi, że chodzi mu o zwiększenie tzw. kontroli społecznej. Suchej nitki na projekcie nie zostawiają natomiast organizacje przedsiębiorców. I trudno się temu dziwić. Reprezentowane przez nich korporacje będą musiały ujawnić, jak wysokie, a może raczej - jak niskie podatki płacą w Polsce.

Resort finansów chciałby, żeby 1 proc. największych firm w Polsce, ocenianych według kryterium osiąganych przychodów, obowiązkowo ujawniał opinii publicznej dane na temat osiąganych przez nie wyników finansowych oraz płaconego z tego tytułu podatku CIT (podatek dochodowy dla firm i korporacji).
Organizacje zrzeszające największych przedsiębiorców są oburzone na ministerialny projekt. Ich zdaniem, to że znajdą się na liście 4,5 tys. największych podmiotów może wywołać błędne wrażenie, że unikają się opodatkowania albo kombinują, jak zrobić, zęby zapłacić państwu jak najmniej. Właśnie dlatego przedstawiciele tych organizacji chcieliby aby informacje o płaconych przez nie podatkach w Polsce pozostały tajemnicą, dostępną tylko urzędom skarbowym. W ich przekonaniu opinia publiczna nie ma prawa posiadać, porównywać i przetwarzać takich danych.
Warto jednak przypomnieć raport Komisji Europejskiej z 2015 r, w którym stwierdzono, że z tytułu agresywnej optymalizacji podatkowej, stosowanej najczęściej przez zagraniczne spółki i koncerny, Polska może tracić wpływy budżetowe na poziomie od 30 nawet 46 miliardów złotych w skali roku.
Ta „agresywna optymalizacja” najczęściej polega na sztucznym generowaniu kosztów danej firmy, która na papierze zmniejsza swoje dochody, a przez to zmniejsza też wysokość płaconego podatku CIT (czyli podatku płaconego od dochodu, a nie przychodu). Szacuje się, że duże firmy i korporacje korzystają nawet z kilkuset skomplikowanych konstrukcji prawnych, które pozwalają na obniżanie ich podatków, jakie płacą polskiemu fiskusowi.

Raport Komisji Europejskiej w swoich wnioskach był zgodny z raportem NIK z 2015 r. na temat kontroli firm z udziałem kapitału zagranicznego. W tym raporcie stwierdzono, że organy podatkowe nie są dostatecznie przygotowane do weryfikacji poprawności rozliczeń między zagranicznymi podmiotami, a budżetem państwa. To zaś sprawia, że staje się możliwe uchylanie się przez nie od opodatkowania i skuteczne transferowanie dochodów poza polski system podatkowy.

Nie można więc mieć wątpliwości, że najnowszy pomysł Ministerstwa Finansów, aby zmusić największe firmy do ujawnienia informacji na temat płaconych w Polsce podatków, powinien być wdrożony czym prędzej w życie. Jeśli oficjalne dane mówią, że z powodu agresywnych optymalizacji podatkowych rocznie tracimy, jako państwo 30 - 46 mld. zł, to taki element „kontroli społecznej”, aby dosłownie każdy mógł zobaczyć ile w podatkach zostawia w Polsce dana korporacja, powinien funkcjonować już od dawna.